Znajdź swoje po co?

 

 

Nowy Rok, nowa Ja….

A teraz jak mamy 2020, taki piękny okrągły rok, taka fajna data, to teraz już na pewno się uda. Wcześniej po prostu nie mogło się udać, a właściwie nie było nawet sensu zaczynać. No bo jak, w 2019? I to jeszcze w nieparzysty? Bez sensu…

Przyjmijmy więc, że 2020 ma w sobie coś magicznego, i że tym razem już na starcie mamy bonus w postaci 10% realizacji naszych celów. Nadal jednak pozostaje 90% do zrobienia. Więc jak się za to zabrać? Są oczywiście różne sposoby i na każdego działa co innego. Na jednych przysłowiowy kop w tyłek, na innych spokojne zaplanowanie i realizacja krok po kroku. Obie te formy jednak dzieją się świadomie i są sterowane przez nasz umysł, mniej lub bardziej racjonalny.

Zła wiadomość jest jednak taka, że tylko nielicznym to wystarcza do skutecznej realizacji założonych celów. Jest garstka twardzieli, którzy poprzez dyscyplinę są w stanie wytrwać w najdziwniejszych postanowieniach. Jeżeli jednak, tak jak ja, nie należysz do nich, musisz wykonać nieco więcej pracy.

I tu pojawia się dobra wiadomość, nie jest to praca na siłowni i nie wymaga wychodzenia z domu. Można to zrobić prosto ze swojego fotela w salonie. Musimy dobrać się do naszej podświadomości ( faktycznie zrobiło się bardziej magicznie:)

Zróbmy to na przykładzie. Z pewnością będzie to bardziej czytelne niż najmądrzejsza nawet teoria.

Masz w tym roku postanowienie, że chcesz schudnąć ( to oczywiście nie jest mój przykład, tylko koleżanka prosiła…;) Niezależnie od tego, czy sumiennie zaplanowałaś sobie krok po kroku i ułożyłaś SMARTne cele, nic się nie wydarzy, jeżeli Twoja podświadomość i świadomość nie będą ze sobą ramię w ramię współpracować. Bo o ile w sferze świadomości jesteś w stanie znaleźć przynajmniej 10 argumentów przemawiających za tym, żeby schudnąć, podświadomości wystarczy jeden. Ale za to ten prawdziwy. Świadomość możesz oszukać, podświadomości już nie.

Jak w takim razie znaleźć tą prawdziwą przyczynę, dla której chcesz schudnąć? Odpowiadając sobie przynajmniej 3 razy na pytanie po co? Tak aby dojść do przyczyny źródłowej Twojego pragnienia o byciu szczupłym człowiekiem. 

Chcę schudnąć.

Po co? nr1dla siebie, żeby się sobie podobać (najbardziej wyświechtany argument, nawet świadomość ma problem z tym, żeby go łyknąć)

Po co? nr2żeby lepiej czuć się w swoim ciele, wchodzić po schodach bez zadyszki (już lepiej, wariant zdrowotny, ale drążymy głębiej)

Po co? nr3żeby mieścić się w swoje stare ciuchy (argument ekonomiczny, nieźle…)

Po co? nr4żeby podobać się innym (dochodzimy pomału do sedna, ale kopiemy…)

Po co? nr5żeby czuć się adorowaną i podziwianą (już prawie w domu)

Po co? nr6bo mam niskie poczucie własnej wartości i nikt mi nigdy nie mówił, że jestem ładna (tadam!)

Czasami potrzeba więcej po co?, żeby znaleźć prawdziwą przyczynę. Jak widać na załączonym przykładzie, pierwotny argument nie był do końca szczery. Oczywiście każdy z użytych argumentów jest równie prawdziwy i ważny, ale tylko jeżeli dotrzemy do sedna, porozumiemy się z własną podświadomością.

Ciężko czasami przyznać się samemu sobie, jakie są prawdziwe przyczyny naszych pragnień. Czasami nie uświadamiamy ich sobie, a czasami nie chcemy ich sobie uświadomić.

A jak już znajdziemy prawdziwą przyczynę, być może okaże się, że wcale nie musimy i nie chcemy robić tego, co sobie pierwotnie zaplanowaliśmy. Być może, żeby zaspokoić swoją potrzebę np. bycia szczupłym, znajdziemy inny sposób na to aby uwierzyć w swoją wart

ość. Chyba, że jesteś już chorobliwie otyły bo za dużo żresz i się nie ruszasz. Wtedy po prostu rusz dupsko i schudnij, bo szybko umrzesz a Twoje życie będzie pełne bólu i cierpienia. Może taki argument Twoja podświadomość zaakceptuje:)

Więc znajdź swoje po co? i zacznij działać. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *