Porządków czas

No kiedy, jak nie z nowym rokiem? No kiedy??

Bo niby wszystko po staremu… Budzisz się pierwszego z kacem, te same twarze, te same kąty. Ten sam poziom motywacji do noworocznych postanowień… ;P (tu odsyłam do tekstu Małgo o planowaniu!). Ale, jakoś jest jednak inaczej. Nowy Rok – to nowe nadzieje, nowa energia i świeża garść wiary w tle. Symboliczny punkt odcięcia. Wykorzystaj to więc! Za parę dni owo „nowe” będzie już bieżące, by zmienić się wkrótce w byłe… i do siego tak.

Dlatego czas to najlepszy nie tylko na plany, ale i – PORZĄDKI. No dobra, uczciwie rzecz ujmując, dla mnie każdy czas jest na to najlepszy ;), ale jeśli dla Ciebie niekoniecznie – bierz to, co noworoczna energia niesie! Tylko nie mylić mi proszę porządkowania ze sprzątaniem. Bo sprzątanie, hmm… no lubię, gdy jest ogarnięte i jakoś pachnie, więc do czynności tejże się PRZYMUSZAM, jako środka wartego celu. Za to na hasło „porządki” – mam autentyczny WIATR w żagle! ;D Ciuchy, buty, torebki, krawaty, biżuteria, gary, książki, dokumenty, bibeloty. Foldery czy poczta w kompie. Niby każdą zmianę od własnej łepetyny należy zacząć (i wspieram tą filozofię po stokroć), wtedy i poza nią zaczyna się „magicznie” układać. Jednak czasem warto przyjrzeć się temu, co na zewnątrz – spotkać się z czymś, zobaczyć w tym siebie, posegregować i dostosować. Żeby powietrze miało gdzie przepływać. Żeby było czym oddychać. O takim porządkowaniu mówię.

A jak? Choćby po naszemu. Nieperfekcyjnemu. Wybierasz kategorię (kosmetyki na przykład) albo szufladę (jeśli masz tam w kategoriach mix 😉 ), robisz sobie kawę lub otwierasz piwo iiii czynisz czystkę. Zostaje, pamiątka, oddaję. Systemów selekcji jest wiele. Dalej mi pewnie do stylu Turner bądź Rozenek, ale bliżej do wszelkich teorii minimalizmu i usprawniania sobie życia. Lubię, jak jest w moim otoczeniu przejrzyście. Jak nie czeka tam sryliard rzeczy na pewne „okazje”, które nie następują. Lubię, jak jest po prostu to, co potrzeba. Na ten moment życia. Pod ręką. Bo jesteś tu i teraz. Bywam sentymentalna, więc pamiątki też owszem, znajdziesz. Ale moje mieszkanie to nie muzeum, także nie magazyn, nie przechowalnia i staram się o tym NIE zapominać. Robię selekcję bez żalu. Z wdzięcznością przedmiotom za wysługę lat. Rozstaję się z tym, co w danej chwili nie jest już moim towarzyszem, stylem, potrzebą. Czasem nawet z zadziwieniem, co to w ogóle robi w MOJEJ szafie. Był widocznie na to moment lub czas. Ale się skończył. Naucz się wyłapywać i rozstawać z tym, co już Tobie nie służy. WYBIERZ, USUŃ, PRZEWIETRZ, POUKŁADAJ NA NOWO. Zobaczysz, jak porządek na zewnątrz może ukoić i wpłynąć na to, co wewnątrz…

Ciekawym jest, o ile trudniej nam funkcjonować w myśleniu „to się jeszcze może przydać”. Z nadmiernym przywiązaniem, z obciążeniem, z przepełnieniem, z chaosem. A o ile lżej nam bywa z minimalizmem, świeżością, z tym tylko, co najważniejsze i naprawdę nasze. Z oszczędnością czasu, energii poświęconej materialnemu zakałapućkaniu. Za bardzo kocham życie i cenię każdą jego milichwilę, by tracić ją na pierdoły typu „gdzie są klucze”. Kiedyś miałam inaczej. Szukałam. Aż się zorganizowałam. Wykułam nawyk – bo z nawykami jest jak ze ścieżkami w lesie. Lecisz na oślep tymi znanymi, bo nie prosto przedzierać się przez nieznane chaszcze. Ale stare ścieżki w końcu zarosną mchem, a wydrepczesz konsekwentnie nowe. Teraz wiem, że klucze mogą być tylko TAM. I okulary. I dokumenty. I inne coś. Mam tylko sekundy na skierowanie się po to. Bo jest tyle sekund, które chcę poświęcać w życiu na coś innego. Na pełnię wdychania powietrza nosem, choćby. Doceni ten, kto w katarze…

Jeśli porządkowanie w pojedynkę, to wciąż zbyt trudna mobilizacja – zróbcie to w połączeniu. W pary, w rodziny, w grupy znajomych. I my, w naszym TRIO (a ostatnio nawet Quattro) mamy swoją tradycję. Opróżniamy, oczyszczamy w domach szafy i spotykamy się na prywatnej Zamieniadzie. Są jej wersje oficjalne, lokalne, miastowe, które popieramy, jednocześnie doceniamy domówkową intymność ;). Plus żarełko, plus drinki, plus przymierzalnia w przedpokoju przed mega dużym lustrem. Swojski, babski wieczór, śmiech i reaktywacja rzeczy. Nigdy nie wychodzimy z pustymi rękami, a bywa, że ciuszek, u którejś już wynudzony, u drugiej zaczyna być ulubiony. Nie przejmujcie się też różnicami rozmiarów – u nas są niemałe. Ale kolczyki, szalik i szminka zawsze pasują! ;D

Co z naszej Zamieniady zostaje – wiozę do Centrum Integracji Społecznej, do CIS Szafy, gdzie osoby w trudnej sytuacji życiowej mogą nadać, również rzeczom, drugie życie… <3 Oddając choćby taką cząstkę siebie wiesz, że ona wędruje i maluje nowy uśmiech. Pisze nowe historie.

Puść więc rzeczy w ruch. Stwórz przestrzeń na nowe. Na samego SIEBIE. Gdyby ktoś zobaczył to wszystko, czym się otaczasz, na ile oddałoby to Ciebie takim, jakim TERAZ jesteś?… Na ile to, kim pragniesz się stać? Co z Nowym Rokiem chcesz do swojego życia zaprosić? …No to zrób na to miejsce. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *