O depresji… nieperfekcyjnie

Dzisiaj będzie tradycyjnie nieperfekcyjnie, ale na serio. Deprecha. Nie jesienna chandra, nie zimowa melancholia, kilkudniowy smutek, obniżony nastrój, zatroskanie czy stres. Nie słowo, którym bywa, że zastępujemy każdy stan, kiedy nasze samopoczucie spada. DEPRESJA. Choroba. F31/32/33 wg ICD-10 – International Classification of Diseases (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych). Epizodyczny lub przewlekły stan, w którym tracę sens wszystkiego, sens…swojego istnienia. Kiedy trzyma mnie przy życiu, okruchowe czasem, poczucie odpowiedzialności za coś lub za kogoś, konieczność stawienia się gdzieś o jakiejś godzinie czy lęk, by nie zostawić innych ze swoimi kłopotami. „Ciągnący się wieki” stan, w którym tracisz wiarę i nadzieję w cokolwiek, kiedy nie cieszy cię już absolutnie nic (jeśli nawet cieszyło do tej pory), a co najwyżej przynosi krótkotrwałą ulgę, malenie uff… A każdy, stawiany sobie cel, jest makssssymalnie siłowy, każdorazowo jak gwałt na samym sobie. Ciągniesz się za uszy resztkami…czegoś tam.

Depresja ma wiele twarzy. To niekoniecznie postać w czerni, z grzywką na oczach i słuchawkami w uszach. Niekoniecznie krokodyle łzy. Na zewnątrz bywa „uśmiech nr 5”, nie tracisz fasonu. Wiesz, że trzeba ogarniać i dalej dawać jakoś siebie. Być może masz opinię szczęśliwego człowieka. Silnego. Nikt nie widzi jednak tego, co w 4 ścianach dzieje się przed nocą, kiedy zdejmujesz z siebie wszystkie role. Kiedy wijesz się na podłodze, a ból psychiczny jest silniejszy od tego, co możesz doświadczać w ciele. Niby komunikujesz, że nie wszystko jest ok. Może masz nawet śmiałość lekko prosić o wsparcie. Ktoś się odezwie, ktoś poklepie, powie: „dasz radę”. Pozostaje jednak niepozorne pytanie: Ale z czym?? Z czym, kiedy już nic nie jest ważne… Zostajesz tak naprawdę sam. Walka jest Twoja. O to, by rano w ogóle wstać. By zacząć znowu Być. Brzmi znajomo?…

JEŚLI choć odrobinę tak – nie czekaj, nie zwlekaj! Depresja to ZABÓJCA, który działa po cichu. Sam nie wiesz, jak jest źle, dopóki nie przestajesz poznawać samego siebie. A to już wtedy obca ręka…..

Czasem na Fejsie krążą naprawdę zacne akcje: „Przyjdź do mnie, porozmawiaj, udostępnij ten post”. Pochwalam, bo oswajają ze słowem, upowszechniają, dają przyzwolenie, by nie pozostawać w ukryciu. Rzeczywistość, praktyka…to jednak inna bajka. Jedno, że radzenie sobie z depresją, to nie kwestia poradzenia sobie z jakimś problemem, nawet serią, że przegadasz, że rozwiążesz i już. To czasem kwestia całkiem INNEGO WIDZENIA ŚWIATA, zaburzonego traumami, cechami, stanem zdrowia czy innymi mechanizmami. To BRAK SENSU i jakiegokolwiek celu przed sobą, w związku z tym, jak ten swój (bliższy i dalszy) świat postrzegasz. Drugie – rozmowa z osobą w depresji, to niezupełnie koleżeńska rozmowa o życiowych zawirowaniach… Nawet, jeśli w teorii deklarujesz gotowość, w praktyce unikasz, bo przebywanie z osobą w depresji, autentyczne bycie, eksploatuje czasem do cna. Na co dzień uciekamy przed pesymistami, uciekamy przed przytłaczającymi humorami, tym bardziej uciekamy przed własną bezsilnością, co zrobić w obliczu realnej tragedii. I okazuje się, że nie starcza nam cierpliwości lub sił. I nie można do nikogo mieć żalu. Zadbanie o własne granice i zdrowie ma swoje uzasadnienie. Dbaj o siebie, bo nie wiesz, kiedy może nadejść twój czas…

Dlatego, jak napomknęłam – to TY sam/a – nie czekaj, nie zwlekaj. Czujność, uważność, samoświadomość, ten pierwszy krok – należy do Ciebie. Zwróć się do lekarza (od zaburzeń związanych z funkcjonowaniem naszych emocji jest lekarz psychiatra). Lekarz, jak każdej innej specjalizacji, postawi właściwą diagnozę, ustali źródło (czasem do depresji doprowadzają m.in. zaburzenia hormonalne, pewne leki, alkohol) i wyznaczy leczenie. Farmakoterapia i/lub psychoterapia. Nie jestem zwolenniczką tabletkowania, daleko mi do tego, ale wiem, ile istnień uratowały. Chronią nas, dopóki sami nie odbudujemy mocy, wyniszczonego depresją organizmu i własnych sił, by iść dalej. Jeśli stoisz przed wyborem tabletki albo życie – sorry, ale wybór jest dla mnie prosty. ŻYCIE to wciąż WARTOŚĆ NAJWYŻSZA, bezcenny dar nie dany wszystkim, MASZ  O NIE DBAĆ (swoje i każde…). I tyle. Na początek.

Znasz kogoś, kogo może dotyczyć ten wpis? Po prostu bądź dla niego. Nie musicie gadać „jak się czujesz i co tam”, bo to dosyć oczywiste… Nie mów „weź się w garść”. Jak zachorujesz na anginę, takie słowa też na niewiele się zdadzą ;). Zwyczajna, codzienna bliskość, przytulenie, sygnał „nie jesteś sam” mogą naprawdę wiele. Nie musisz silić się na rozwiązania i rozmowy. Od tego są specjaliści. To osobista droga. Ale możesz być w niej towarzyszem. Bądź sobą i wspieraj w wytrwałości w leczeniu. Wspieraj odbudowanie SENSU. I Ty sam możesz nauczyć się przy tym ŻYĆ NA NOWO. :o)

3 Replies to “O depresji… nieperfekcyjnie”

    1. Daimon, zawsze jest rozwiązanie, tylko nie zawsze jeszcze je widzimy. Czasami wystarczy zmiana punktu widzenia, spojrzenie na problemy z lotu ptaka, a czasami potrzebna jest pomoc specjalisty.Są ludzie, którzy potrafią pomóc. Nawet kiedy wydaje nam się, że jesteśmy sami z problemem, możemy się bardzo zdziwić ile z nich jest gotowych nam pomóc, lub wskazać nam gdzie udać się o pomoc.

    2. Jeśli nie szukasz, to i nie widzisz, to zupełnie naturalne, a brak sensu jest wpisany w obraz tej choroby. Psychoterapia depresji opiera się w znacznym stopniu na odbudowywaniu osobistego sensu lub/ i terapii przekonań, sposobu widzenia świata, a proces ten bywa najczęściej wsparty dobraną indywidualnie farmakoterapią (w przypadkach ciężkich najpierw leki i stabilizacja stanu, potem psychoterapia). Nasz blog nie stanowi profesjonalnego poradnictwa psychologicznego, intencją tekstu jest natomiast konfrontacja z obliczem tej choroby i budzenie świadomości o konieczności podjęcia leczenia zarówno u osób potencjalnie chorych, jak i ich otoczenia. Bez krępacji. Bo życie samo w sobie to wystarczająca wartość, by o nie zawalczyć. I zebrać po drodze własną Drużynę Pierścienia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *