Skok po zmianę, czyli gdy trzeba zacząć od początku.

No bo ile razy można zaczynać od początku? Czy nie mogłoby  być po prostu tak, że rodzisz się w normalnej i w miarę przyzwoitej rodzinie, potem kończysz po kolei szkoły: jedną, drugą, trzecią, policealną, pozawodową,  podyplomową. I idziesz do pracy. Codziennie ( minus 26 dni w roku i weekendy) wstajesz rano do pracy, robisz swoje i wracasz do domu. I nawet się nie zorientujesz jak wskoczysz raźnym krokiem w wiek emerytalny. Kilka lat na emeryturce i do pudełka. Do widzenia, dziękuję.

No urocza perspektywa i z pewnością kusząca dla wielu użytkowników tego świata. Głęboko jednak wierzę w to, że skoro doczytałaś droga czytelniczko lub czytelniku do tego momentu, to nie jesteś w tej większości.

Czy w takim razie ZMIANA,  bo o niej tu dziś mowa,  to coś czego należy się obawiać tak bardzo jak pełnej pieluchy niemowlaka (tak, wiem że też właśnie poczuliście ten zapach….).

Większość człowieków obawia się każdej większej zmiany. Ba, niektórzy nawet drżą przed zmianą koszulki w upalny letni dzień! Ale czy faktycznie mamy się czego obawiać?

Jeżeli zgodnie z klasycznym podziałem przyjmiemy, że zmiana dzieli się na cztery etapy:

  1. zaprzeczenie
  2. opór
  3. eksperymentowanie,
  4. zaangażowanie

możemy zauważyć, że wielu z nas pozostaje na pierwszym etapie, najdalej docierając do drugiej bazy. Spójrzmy na naszych kolegów z pracy. Ilu z nich to tzw. Główni hamulcowi, powtarzający jak zdarta płyta „że kiedyś to było” albo „po co to zmieniać, skoro od 20 lat tak robimy i działa?”. To naturalny etap, nie unikniemy go. Jeżeli jesteś menadżerem zespołu, który doświadcza jakiejś zmiany, możesz się do tego przygotować. Jesteś świadomy, byłeś na drogich szkoleniach z zakresu zarządzania zmianą, agile itp. Jesteś obcykany, zmiano przybywaj!

Wszystko cudownie ale co z Twoimi ludźmi? Co z członkami zespołu, czyli z najważniejszymi ludźmi z którymi pracujesz (tak, dobrze czytasz, to wcale nie jest Prezes czy CEO). Czy przygotowałeś ich na zmianę? Czy wiedzą co ich czeka? Jeżeli tak, to gratulacje, najtrudniejsze za Tobą. Jeżeli nie, to znaczy że jesteś w ciemnej dupie.

Ale ZMIANA w pracy to jedno, a ZMIANA PRACY to zupełnie inna para kaloszy. Każdy kto kiedykolwiek zmieniał pracę wie, z jakim stresem się to wiąże. Ile obaw przed nami, rozterek, pytań, wątpliwości i czasami wręcz chęci ucieczki. Analizy i rozważania: a może poszukam czegoś innego, a czy ja się do tego nadaję, a czy mi naprawdę jest tak źle w obecnej firmie?….i dziesiątki innych pytań.

Trudno jest wykonać ten skok. Z jednej strony mamy znany od lat grajdołek, w którym co prawda siedzimy po szyję w gównie,ale nadal mamy czym oddychać i stąd też mamy całkiem niezły widok na okolicę. A po drugiej stronie przepaści piękne, przynajmniej z daleka ale nieznane tereny, gdzie być może kraina miodem i mlekiem płynąca, a być może gorsze szambo.  I co tu wybrać?

Można latami tkwić w jednym miejscu, co nie oznacza że to jest złe! Rozwijasz się, realizujesz, sprawia Ci to satysfakcję i jeszcze Ci przyzwoicie płacą. No i gratulacje! Ale kiedy nie jesteś w tak komfortowej sytuacji i wykorzystałeś już wszystkie wewnętrzne ścieżki na jej poprawę, nie ma na co czekać. Skacz!

Jest też oczywiście opcja, że ktoś Cie popchnie. Twój pracodawca może być na tyle uprzejmy, że zaproponuje Ci rozwój kariery poza strukturami organizacji. Tak jak mi kilka tygodni temu:) I o ile nie jesteś samotnym rodzicem trójki dzieci walczącym o przetrwanie każdego dnia, podróż ta może się okazać całkiem ekscytująca.

A jak skok się nie uda, to może się okazać, że ta przepaść wcale nie była taka głęboka jak początkowo sądziliśmy. Że to taka bardziej dziura, z której możemy się własnymi ręcyma spokojnie wygrzebać.

To co, skaczemy?

2 Replies to “Skok po zmianę, czyli gdy trzeba zacząć od początku.”

  1. Większość ludzi boi się jakichkolwiek zmian, niektórzy z czystego wygodnictwa, inni ze strachu przed nieznanym. Wydaje mi się, że wszystko zależy od środowiska i od sytuacji życiowej, w jakiej się obecnie znajdujemy. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku, bo zmiana pracy co miesiąc raczej zadziała wkrótce na naszą niekorzyść niżeli ktoś przeglądając nasze CV stwierdzi „co za wszechstronnie uzdolniona osoba” 😀

    Nieprawdą jest też, że ogarniając jedną działkę należy się jej trzymać do końca. Sama jestem przykładem na to, że człowiek IT, może pracować z klientem w branży e-commerce i rozwijać biznesy innych, a później może znów się przebranżowić i być analitykiem biznesowo-technicznym w obszarze pracując zarówno z osobami mega technicznymi, analitykami biznesowymi nie mającymi bladego pojęcia o IT jak i typowymi humanistycznymi umysłami mającymi wizję na podbój świata (ale już gorzej z jakąkolwiek koncepcją i szczegółami). Zmiany są potrzebne – inaczej człowiek mógłby zwariować.

    1. Oczywiście Pani Niedoskonała, nikt nie lubi skoczków a poza tym, ciężko po miesiącu stwierdzić, że to miejsce nie dla mnie. Dajmy sobie szansę! Zmiany nas rozwijają, pod warunkiem że wszystko z umiarem oraz po zapoznaniu się z ulotką lub konsultacją z farmaceutą;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *