Kiedy ostatnio uczciwie ze sobą rozmawiałaś?

Kiedy ostatnio miałaś czas tylko dla siebie? I nie mówię tu o chwili spokoju po pracy pomiędzy wstawianiem jednego prania a wieszaniem drugiego, gdy masz 15 minut na dopicie zimnej kawy i chwilę w fotelu, żeby przejrzeć fejsbunia. Mówię o chwili, kiedy masz czas pomyśleć, pobyć ze swoimi myślami w ciszy i spokoju, zadać sobie niewygodne pytania odnośnie swojego życia i szczerze sobie na nie odpowiedzieć. Na przykład, czy moja praca sprawia mi satysfakcję, czy robię to co lubię? Czy jest coś o czym zawsze marzyłam aby robić, a jednak tego nie robię? To nie są łatwe pytania, chociaż odpowiedzi wydają się z pozoru oczywiste. Ale czy odpowiedzi na te pytania zadane sobie w tak zwanym biegu, będą szczere i wartościowe?

Jak trudno przyznać nam się czasami przed samą sobą: nie, nie jest ok. Moja praca jest do dupy i gdybym tylko mogła jutro rzuciłabym papierami w twarz szefowi. Każda z nas ma świadomość tego, że zmiana może być bolesna i może nas kosztować sporo zdrowia i czasu. Wtedy zaczyna się racjonalizowanie naszego wyboru. Przecież mój szef nie jest taki zły. No może jest psychopatycznym, starym zbereźnikiem, którego ego rośnie wprost proporcjonalnie do gnojenia swoich podwładnych albo moja szefowa to zakompleksiona baba, jednocześnie przekonana o własnej wielkości i nieomylności. Ale skąd mam mieś pewność, że następny szef nie będzie gorszy?! To prawda, nie masz takiej pewności. Ale nie przekonasz się jak do emerytury będziesz tkwiła w tym samym miejscu. No i nasze wieczne odkładanie na później, albo „to nie jest dobry moment”. A kiedy będzie? Jak spłacisz kredyt? Jak dzieci odchowasz? Jak skończysz kolejne studia albo kurs?

Według polskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii aż 8 milionów Polaków cierpi na różnego rodzaju zaburzenia, z czego co miesiąc 1,5 miliona tych osób udaje się do apteki w celu zakupu leków antydepresyjnych. Z tego wynika, że każdy z nas ma przynajmniej jednego a najpewniej kilku znajomych, którzy codziennie jadą na prochach! Nie wiem jak Was, ale mnie to lekko przeraża.

Coś Ci powiem. Nigdy nie ma idealnego momentu na zmianę pracy. I nigdy nie przebiega to tak, jak sobie zaplanowaliśmy. I owszem, samodzielna zmiana pracy wymaga sporo odwagi. Ale pomyśl, czy nie szkoda Ci życia na chodzenie do pracy, w której masz odruch wymiotny na samym progu. Nawet się nie obejrzysz a będziesz po 40, w pracy  której nienawidzisz i co gorsza, która Cię nie rozwija. Bawi Cię życie „byle do piątku”? W sobotę ogarniasz dom, dzieci, zakupy, wieczorem walniesz kilka drinków przed Netflixem. W niedziele spacer, może kino ale po południu już Cie skręca na samą myśl o powrocie do pracy. I tak ma wyglądać Twoje życie?

Nie chodzi mi jednak o to, żeby w wieku 50 lat rzucić pracę i zostać baletnicą, bo zawsze o tym marzyłaś. Nie musimy stać się zakładnikami naszych wyborów, które często są bardzo emocjonalne. Jeżeli chcesz być baletnicą a z różnych powodów teraz nią nie jesteś, czemu nie zapiszesz się na zajęcia baletu! Nie musisz od razu tańczyć Jeziora Łabędziego, żeby poczuć się szczęśliwą. Być może okaże się, że jesteś tak dobra, że rzucasz robotę bo dostałaś propozycję występów w Moscow City Ballet. Ale zanim to się wydarzy, rób to w wolnym czasie.

Wysłuchałam dziś podcastu, w którym Piotr Bucki rozmawia z Zuzanną Piechowicz na temat motywacji. Polecam cały podcast (link w komentarzu) ale chcę tu przytoczyć jeden fragment, właśnie odnośnie pracy i pasji. Na każdym kroku możemy usłyszeć po wielokroć sparafrazowane słowa Konfucjusza  „wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu”. I faktycznie, świat zna takie przypadki. Ale zdecydowana większość z nas pracuje przez większość życia. Ważne więc aby była to praca dająca nie tylko pieniądze ale też satysfakcję.

Zrób sobie rachunek sumienia. Co lubię w mojej pracy, jakie są jej dobre strony. I z drugiej strony czego nie lubię i jakie są ciemne strony mojej pracy. Zobacz jaka jest waga poszczególnych twierdzeń. Może brak dobrej kawy w firmie, pokoju relaksu z PS4, o którym tyle czytałaś że mają w Google,  rekompensuje życzliwy i empatyczny szef. Z drugiej strony nie pozwólmy aby materialne benefity przesłoniły nam ewidentne symptomy chorej organizacji jak mobbing, czy nepotyzm.

To Twoje życie i tylko Twoje. Nie pozwól, abyś przeżyła je ciągle czekając na odpowiedni moment. The time is now!

 

ps. a ten piękny obrazek, który bardzo mi do tekstu pasował narysowała niesamowicie utalentowana Joanna Budzisz. Dziękuję słońce!

One Reply to “Kiedy ostatnio uczciwie ze sobą rozmawiałaś?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *