Jestem oszustką….

Jestem oszustką.

Udaję,  że wiem o czym mówię i co robię. Jestem gdzie jestem ze względu na szczęśliwy zbieg okoliczności i pomoc innych ludzi. Ktoś się pewnie niedługo zorientuje, że tak naprawdę nic nie wiem i jestem tu przypadkiem. Jest mnóstwo innych ludzi, którzy potrafią robić to co ja robię, znacznie lepiej ode mnie. Wkrótce ktoś na pewno odkryje, że jestem zwykłym tumanem.

Brzmi znajomo? Jak często tak o sobie myślisz? Jeżeli przynajmniej raz dziennie, to prawdopodobnie dotknął Cię „syndrom oszustki” lub mówiąc inaczej, masz niskie poczucie własnej wartości, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka tego nie widać. Jak zapewne się domyślasz, syndrom ten dotyczy głównie wykształconych i ambitnych kobiet i znacznie rzadziej dotyka mężczyzn.

Jaki to ma wpływ na Twoją pracę? Niezależnie od tego, czy jesteś ekspedientką w sklepie, pielęgniarką czy dyrektorem, syndrom oszustki jest widoczny u kobiet na wszystkich stanowiskach. Nie wypinamy piersi do orderu, rzadko chwalimy się sukcesami a jeżeli ktoś nas pochwali za dobrze wykonane zadanie, co mówimy? „To zasługa całego zespołu” (co często jest zgodne z prawdą i chwała Ci, jeżeli tak mówisz) albo co gorsza „to nic wielkiego, na tym polega moja praca”. A co mówi facet? Często nawet nie zdążysz go pochwalić, bo zrobi to sam.

A w życiu prywatnym? Czy w rozmowie z koleżankami mówisz „ale dziś dobrze wyglądam, ładnie mi w tej sukience”, czy raczej „cholera, znowu przytyłam, mam odrosty do pępka, syfy na ryju i jestem beznadziejna”. Jeżeli bardziej pasuje do Ciebie pierwsze zdanie, gratulacje, możesz darować sobie dalsze czytanie tekstu. Idź i szerz swoją pewność siebie innym siostrom. Natomiast jeżeli częściej z Twoich ust pada drugie zdanie, idźmy dalej.

Skąd to wynika? Dlaczego to my kobiety nie radzimy sobie często z sukcesem? Ba, dlaczego to my kobiety często nie dostrzegamy swoich sukcesów?

Od dziecka słyszałyśmy, żeby być grzeczną i miłą. A co słyszeli nasi koledzy? Że powinni być odważni i pewni siebie. Na szczęście współcześni rodzice często są już bardziej świadomi i również dziewczynki uczą pewności siebie. My jednak, czyli kobiety między 30 a 50 rokiem życia, musimy sobie poradzić z nieświadomymi błędami wychowawczymi naszych rodziców. Tylko jak to zrobić? Jak sprawić, że zacznę być bardziej pewna siebie?

Wszystko zaczyna się od myślenia. Zacznij więc dobrze o sobie myśleć. Podchodząc do lustra nie myśl o sobie „masakra, wyglądam dziś jak kupa” tylko zauważ coś dobrego. Jeżeli faktycznie wyglądasz jak kupa, to idź się trochę ogarnij. Dobrze Ci to zrobi. Jak koleżanka powie Ci, że ładnie wyglądasz, albo że schudłaś albo że masz piękne włosy, to grzecznie podziękuj i się uśmiechnij. A nie jak zwykle „a daj spokój, znowu przytyłam i mam tłusty łeb z odrostem”. Niestety, wielokrotnie coś powtarzając zaczynamy same w to wierzyć. Udowodnione naukalnie przez amerykańskich naukowców, więc musi to być prawda;)

tu cięszące się ze wspólnego sukcesu nieperfekcyjne w pełnej krasie

 

 

 

A tu cieszące się wspólnym sukcesem nieperfekcyjne w pełnej krasie

(warto przejrzeć zdjęcia. można sobie dzięki nim przypomnieć, fajne chwile, które były dla nas sukcesami)

 

 

 

 

A w pracy? Robiłaś kiedyś analizę SWOT? Pewnie nie raz. A robiłaś kiedyś analizę SWOT samej sobie? No właśnie, pewnie większość z Was nie. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, wystarczy prosty rachunek sumienia:

  1. Z czego jestem zadowolona w swoim życiu, z czego jestem dumna?
  2. Z czego nie jestem dumna, co mi nie wyszło, co chciałabym zrobić inaczej?

Na początku pewnie tak jak ja, z łatwością wymienisz kilka odpowiedzi do drugiego pytania, natomiast trudno Ci będzie znaleźć chociażby jedną odpowiedź do pytania pierwszego. Wymień wtedy nawet drobiazgi: wygrałaś w 7 klasie konkurs recytatorski, albo zawody pływackie w liceum? A może na studiach miałaś stypendium naukowe, albo zrobiłaś niedawno prawo jazdy? Zacznij od nawet tych najmniejszych sukcesów, a zobaczysz, że po jakimś czasie dojdziesz do wprawy i z łatwością wymienisz kilka swoich mocnych stron. Jeżeli nadal nic Ci nie przychodzi do głowy, poproś najbliższe Ci osoby, przyjaciółkę, męża, żeby Ci pomogli. Zdziwisz się jaka jest przepaść między tym co o sobie myślisz a tym, co myślą o Tobie Ci, którzy dobrze Cię znają.

Więc kiedy następnym razem usłyszysz komplement czy to odnośnie Twojego wyglądu, czy pracy którą wykonałaś, podziękuj i uśmiechnij się. Nie umniejszaj swoich zasług, zasługujesz na dobre rzeczy. Oczywiście nie oznacza to, że masz się stać zarozumiałym bucem, przekonanym o własnej wyższości. Silna kobieta nie oznacza umniejszania zasług innych osób i nachalnego promowania siebie. Silna kobieta dodaje siły innym, nie tylko kobietom,  do pokonywania własnych słabości. Silna kobieta zna swoją wartość i  swoje mocne strony.

A teraz podejdź do lustra, uśmiechnij się do siebie i powiedz sobie coś miłego. A potem powtórz to 65 razy, czyli tyle ile potrzeba aby w naszym mózgu utworzyły się trwałe połączenia nerwowe, czyli żebyśmy wyrobiły w sobie nawyk. Nawyk mówienia o sobie dobrze i bycia dobrym dla siebie. Bo słowa i myśli mają ogromną moc.

 

 

A tu zadowolony z siebie człowiek, który dobrze dziś wygląda i dobrze się czuje:)

 

 

 

 

 

Ps. Pięknie dziś wyglądasz!

5 Replies to “Jestem oszustką….”

  1. Trafnie ujęte,brawo Ty! Takie negatywne wewnętrzne myślenie dotyka też wielu mężczyzn,zwłaszcza w Polsce. Trochę ma to inne oblicze,ale konsekwencje dla nas kobiet , dramat.
    Przyczyn upatrywałabym
    – po pierwsze w wychowaniu zgodnie z duchem : „bądź grzeczny,dobrze się ucz i nie przysparzaj kłopotów…mamy ich bez Ciebie mnóstwo”
    -po drugie w systemie szkolnictwa opartym na generowaniu pochwał i czerwonych pasków, podkreślaniu różnic indywidualnych i ideologii olimpijczyka „wczymkolwiek”
    -dopiero po trzecie w predyspozycjach indywidualnych.
    Mimo uwag wielu do amerykańskiego społeczeństwa, oni po prostu dziękują za komplement. Lubię to …i wiecie co?! Tego można się nauczyć. Do 65 razy sztuka! Powodzenia my 😀

    1. dokładnie Mary. wychowanie jest najważniejsze:) zarówno to w domu, jak i w szkole. A panowie oczywiście też mają problemy ale Oni to trochę inaczej w głowie układają:)

  2. Siła jest Kobietą! Świetny tekst dający przypływ endorfin. Dzięluję! Tylko pozostaje jeszcze jedna kwestia – kobiety mogłyby się bardziej wspierać niż porównywać. Bo każda z nas to inna historia…

    1. Masz rację Frida, ciężko nam to przychodzi ale widzę coraz więcej dobrych przykładów. Wsparcie Panów też mile widziane, ale to przede wszystkim praca z samą sobą. Ta najcięższa:)

  3. Codziennie w naszym życiu podejmujemy decyzje. Wchodzimy w nowe otoczenie, uczymy się nowych rzeczy, zbieramy rozmaite doświadczenia. Pod wpływem tych wydarzeń, zmieniamy się. Podchodź do życia z odwagą i poczuciem siły. Jeśli dzisiaj to dla Ciebie trudne, to dzień za dniem , kawałek po kawałku, pracuj ztym co dzisiaj Cię nie wspiera. Zgadzam się w 100 %, fajnie się czyta 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *